Witam!


czwartek, 29 lipca 2010

[Recenzja] Call of Duty 4 Modern Warfare

Call of Duty: Modern Warfare
- w wersji na komputery osobiste (PC)




Czas rewolucji nadszedł... Tylko my, żołnierze, ludzie pragnący pokoju możemy temu zapobiec. Jak ? Wypruwając cały magazynek we wroga krzycząc... Peace! Infinity Ward tworząc najnowszą odsłonę serii zatytułowaną Modern Warfare dokonało wielkiego sukcesu. Dość nudnych, wyświechtanych do granic możliwości FPS'ów, traktujących o wojnach, których my nie pamiętamy.

Wcześniejsze części z serii przedstawiały historię II Wojny Światowej, kiedy to non stop musieliśmy stawiać czoła bezwzględnym faszystom. Jednak Modern Warfare jak sama nazwa wskazuję przenosi nas w realia nowoczesnych wojen. Gra opowiada o konflikcie w Rosji, gdzie trwa wojna domowa. Ultranacjonaliści chcą zwalczyć siły wroga, które pozostają wierne dla dotychczasowej władzy. Na czele agresorów stoi Imran Zachajew. Przywódca zawiera sojusz z Khaledem Al-Asadem, który kontroluję nieokreślone w grze bliskowschodnie państwo. Władzę nad nim uzyskał zabijając prezydenta owego regionu oraz zrzeszając masę ludzi wierzących w jego przekonania. Śmierć Al-Fulaniego sami będziemy mogli zobaczyć, ponieważ egzekucja przeprowadzona zostanie z perspektywy prezydenta podczas pokazowego filmiku. Amerykanie zmuszeni są do wykonania szturmu na miasto w którym ukrywa się Al-Alasad, by zniwelować zagrożenie ataku na ich państwo.

Próbując zapobiec tragicznym wydarzeniom, weźmiemy udział w wojnie. Grać będziemy dwoma trakcjami. W pierwszej wcielimy się w sierżanta Soap'a MacTavish'a członka oddziału Secret Air Servis, natomiast w drugiej walczyć będziemy dla amerykańskiej armii, Marines jako Paul Jackson. Zasiądziemy nawet na pokładzie AC-130, by wesprzeć z nieba żołnierzy wykonujących misję. Praktycznie wszystkie zdarzenia mają miejsce w teraźniejszości, oprócz misji w zamkniętej strefie wokół Czarnobyla. Wykonując ją, wcielimy się w kapitana Price’a w momencie kiedy był jeszcze porucznikiem. Tam pod wodzą kapitana MacMilana przedzierać będziemy się przez zonę, by zabić wroga numer jeden, czyli przywódcę ultranacjonalistów. Mając w asortymencie karabin snajperski z budynku, który jest hotelem dostajemy szansę pozbawienia go życia. Byliśmy świetnie przygotowani, po paru dniach oczekiwań, jednak misja zostaje niewykonana, tak jak należy, ponieważ na skutek strzału oponent traci jedynie rękę ( nawet gdy strzelimy w głowę, nogę, krocze albo i inną część ciała i tak odpada ręka). Rzucając się w wir wspomnień wiemy, dlaczego właśnie musimy ratować świat. Gdyby Hitler został malarzem nie byłoby sprawy, tak tu gdybyśmy zlikwidowali Zachajewa, rewolucja nie miałaby miejsca. Muszę przyznać, iż misje w Czarnobylu zrobiły na mnie wrażenie. Sporo budynków, które zostały umieszczone na mapie mają swoje realistyczne odpowiedniki w mieście "Widmo". Wracając do teraźniejszych czasów... W końcu możemy wziąć udział w nowoczesnej wojnie, korzystać z nowoczesnych maszyn oraz karabinów. Pozycja nie daje nam wielkiego wyboru, wszystko musimy wykonywać jak po sznurku. Ale, dzięki temu tytuł jest iście filmowy za co fani go pokochali. Fabuła zawiera wiele zwrotów akcji i grając w omawiany tytuł na nudę nie będzie czasu. Walka jest dynamiczna, ktoś częstuje nas ołowiem, gdzieś w oddali wystrzelił pocisk RPG, słyszymy krzyk naszych kompanów i naszych wrogów, podczas gry możemy poczuć się jak na prawdziwej wojnie. Samo poruszanie żołnierzy jest realistyczne, aż miło posyłać pociski w stronę wroga oraz patrząc jak oponent upada. Skoro o wrogach mowa, czas wspomnieć o ich sztucznej inteligencji. No cóż, wiele razy możemy sobie pozwolić na wybiegniecie w sam środek bitwy i o dziwo zdarza się wyjść z tego cało. Jednak gdy się prosimy o śmiertelną kulkę, wróg na pewno skorzysta z okazji. Jest jednak jedna rzecz, w której wrogowie są prawie nieomylni. Granaty - otóż rzucane są one przez nieprzyjaciela bardzo celnie, co powoduje, że wiele razy z ich powodu zakończymy swój żywot. Warto wspomnieć o psach, które rzucają nam się do gardła, gdy je spotkamy. Wtedy trzeba wcisnąć odpowiedni przycisk, zanim kundel złapie za nasze gardło. Ta operacja skutkuje skręceniem karku pieskowi. Jeżeli zaś wcześniej go zauważymy, to lepiej wystrzelać w czworonoga cały magazynek.A podobno pies to najlepszy przyjaciel człowieka... W pozycji nie zetkniemy się z ani jedną przestarzała bronią. Mamy do dyspozycji nowoczesne wyrzutnie rakiet, pistolety, karabiny, snajperki oraz strzelby. Możemy owymi brońmii zabić wroga, gdy ten stoi przy niezbyt solidnej osłonie. Lokacje jakie zwiedzamy w grze są wręcz świetne. Widać, iż twórcy się postarali, ponieważ każdy budynek wygląda klimatycznie. Wiele samochodów możemy zniszczyć, stłuc granatem szybę, poprzebijać opony, a potem oglądać jak powietrze z nich ulatuje.To wszystko podczas zabawy wygląda świetnie. Niestety Infinity Ward daję nam wiele, ale nie na długo. Grę można przejść w około 8 godzin. Jednak ja wiele razy wracałem do kampanii dla pojedynczego gracza.

Szata graficzna jest bardzo ładna. Co prawda nie dorównuję gigantom pokroju Crysis’a, Uncharted 2 czy Killzone 2, ale jak najbardziej daje sobie radę. W porównaniu do poprzednich części, byłem bardzo mile zaskoczony. Wybuchy granatów, eksplozje samochodów, skutek złego użycia granatu ogłuszającego jest naprawdę świetny. Żołnierze wyglądają świetnie, obładowani w bronie, plecaki, granaty i cały sprzęt niezbędny do wojaczki. Szybko biegnąc słyszymy jak obija się o ciało cały pakunek. Lokację o których wcześniej wspomniałem też prezentują się przednio, trawa, niebo to rzeczy, na które często nie spoglądamy, jednak to wszystko zlane z dźwiękiem tworzy niesamowity klimat.

Do dźwięku nie mam żadnych zastrzeżeń. Krzyk postaci jest bardzo dobrze dopracowany, co słychać, gdy przeciwnicy komunikują się ze sobą, a twórcy również postarali się by bronie brzmiały i „zachowywały” się podobnie do ich realistycznych odpowiedników. Odgłos eksplozji stoi na wysokim poziomie jak i muzyka towarzysząca nam podczas bitwy, która rodzi chęć udziału w niej. Jeżeli będziemy oddaleni od miejsca starcia, to już z daleka usłyszymy odgłosy wojny.


Gra jest krótka, ale multiplayer dostarcza nam naprawdę sporo godzin zabawy i jest wykonany mistrzowsko. Zabijając wrogów oraz wykonując różne zadania (zależy od trybu rozgrywki) dostajemy punkty doświadczenia, dzięki którym awansujemy na coraz to wyższe poziomy, a jest ich 55. Wraz z rosnącym doświadczeniem odblokowujemy różne gadżety, dają nam one krótszy czas przeładowania, szybszy bieg, wyższy współczynnik skuteczności ostrzału, celowniki laserowe, granatniki i wiele innych poprawiających nasze statystyki czynników. Najważniejsza rzecz - bronie, a tych mamy wiele i każdy znajdzie coś dla siebie. Zdobywanie kolejnych leveli nie jest rzeczą trudną, nawet w dwa dni możemy nabić sobie wystarczający poziom, by za nadto nie odbiegać od reszty graczy. Twórcy dali nam wiele zadań, do wykonania np. z poszczególnej broni musimy zabić określoną ilość przeciwników i wiele innych, które też mogą przedłużyć okres obcowania z "czwórką".
W rozgrywkach sieciowych mamy parę trybów. Deatchmatch, Team deatchmatch - tu każdy wie o co chodzi. Znajdź i zniszcz – zostajemy podzieleni na dwie drużyny. Paru członków teamu udaje się na wyznaczony teren na mapie, a następnie podkłada bombę. Natomiast reszta drużyny niweczy podobny wysiłek oponenta.
Sztab – musimy jak najszybciej zdobyć „sztab”. Gdy wykonamy swój obowiązek, drużyna dostaję punkty i na tym samym kończy rundę.
Sabotaż – Połączenie trybu deatchmatch z trybem Znajdź i zniszcz.
Dominacja – by wygrać jesteśmy zmuszeni zdobyć flagi Alfa, Beta, Charlie. Im większa ich ilość padnie naszym łupem, tym więcej punktów dostaniemy.
Multiplayer ogólnie jest bardzo dobrym przedłużeniem gry i jak wyżej wspomniałem, bawić będziemy mogli się przez wiele godzin.


Call of Duty: Modern Warfare jest grą świetną i co do tego nie mam wątpliwości. Jest jedną z nielicznych pozycji, które mnie całkowicie wciągnęły. Niepowtarzalny klimat i multiplayer sprawia, iż wracam do tego tytułu do tej pory. Na chwilę obecną nie ma dla mnie lepszej gry opowiadającej o konfliktach zbrojnych. Jeżeli ktoś nie spotkał się z tym FPS’em (w co szczerze wątpię), to polecam z całego serca jego zakup. Jest wart pieniędzy, jak i naszego czasu.

Plusy:

- Grafika.
- Udźwiękowienie.
- Klimat.
- Dynamika walki.
- Wrzucenie gracza w realia teraźniejszych wojen.
- Multiplayer.


Minusy:
- Krótki Singleplayer.

1 komentarz:

  1. Co do single player, to myślę, że to znak czasów - dzięki powszechności internetu i atrakcyjności gry sieciowej, praktycznie nie ma już gier (poza serią Thief), adresowanych do pojedynczego gracza.

    OdpowiedzUsuń